Janusz ,,Zyzio” Osiński to jedna z barwniejszych postaci miasta Sosnowiec. Przebywanie w jego otoczeniu zawsze łączyło się z poczuciem radości oraz beztroski. Kim w zasadzie był nasz bohater?

Urodzony w czerwcu 1931 roku młody sosnowiczanin starał się od maleńkości podchodzić do życia
z uśmiechem na twarzy. Nie był to łatwy czas ze względu na panującego okupanta. Mimo wszystko chłopak młode lata poświęcił na granie w piłkę i nawiązywanie trwałych przyjaźni. Dorosłe lata nie były dla Janusza Osińskiego najdelikatniejsze. Najmocniejszym jednak przeżyciem była utrata syna oraz w późniejszym czasie żony. Podobno nie pozwalał po sobie poznać odczuwalnego bólu, a w towarzystwie starał się być pogodny oraz rzucał żartami o wszystkich i wszystkim.

Zawodowo Janusz Osiński ukochał sobie występowanie. W latach czterdziestych uczestniczył chociażby
w Eksperymentalnym Teatrze Dziecka a później w Teatrze Dzieci Zagłębia. Działał jako konferansjer oraz wodzirej na rozmaitych imprezach w całym województwie, a nawet w kraju. Pływał również przez kilka
lat na SM Batory-statku pasażerskim gdzie zabawiał podróżnych oraz załogę.

MS Batory, Źródło: Dziennik

W późniejszych latach kierował także domami kultury: ,,Górnik” i ,,Metalowiec” w Sosnowcu, ,,Helikonem”
w Dąbrowie Górniczej oraz Domem Kultury w Ząbkowicach. Wielu artystów zawdzięcza swoją karierę właśnie Olesińskiemu, który na samym początku ich dostrzegł, a później pomagał w dalszej drodze.

Na początku XXI wieku Janusz Osiński trafił do szpitala. Mimo problemów ze zdrowiem wykorzystał czas przebywania w lecznicy najlepiej, jak potrafił. Sporządził notatki z jego przemyśleń oraz otaczających go wydarzeń. Na podstawie tych zapisków powstały później trzy książki: ,,Całą gębą”, ,,4 razy całą gębą” oraz ,,Ludzie kultury i sportu”.

Źródło: Antykwariat Vivarium

Janusz Osiński miał duże grono przyjaciół, o których opowiadał zabawne anegdoty. Wśród takiej grupy znaleźli się plastycy tacy jak: Ryszard Twardoch, Eugeniusz Chmiel czy Stanisław Gawron. W żartach opisywał też pisarzy oraz dziennikarzy jak: Stanisław Broszkiewicz, Jan Pierzchała, Maciej Szczepański oraz Jan Ciszewski.
Z tym ostatnim komik przyjaźnił się od dziecka, gdzie łączyła ich wspólna pasja do sportu, a nawet w latach młodzieńczych grali wspólnie w ping-ponga.

Janusz ,,Zyzio” Osiński, Źródło: sosnowiec online

Opowiadane przez sosnowiczanina anegdotki były oparte na faktach lub całkowicie zmyślone.
Słuchacze jednak chętnie powtarzali je dalej dzięki czemu możemy przytoczyć tu przykład:
Janusz wysiadł z pociągu w nieznanym sobie mieście. Miał tam prowadzić koncert. Nie potrafiąc znaleźć drogi, zapytał przechodnia jak trafić do filharmonii? W odpowiedzi usłyszał ,,Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć”.

Autor przez swoje żarty musiał się nie raz tłumaczyć. Czasami jako konferansjer zapominał, w jakim miejscu
i czasie działa. Jako przykład użyjemy jednej z łagodniejszych rymowanek:

,,Już bieli się wiśni kwiat
Już słowik zaczyna swe trele
Spójrz miła, jak piękny jest świat
Ze Związkiem Radzieckim na czele”

Janusz Osiński zmarł u schyłku lata 2016 roku, mając 85 lat. Do samego końca pozostawał tym samym wesołym Zyziem, którego wszyscy zapamiętali. Kiedy ktoś z przyjaciół odwiedzał go w szpitalu, gdzie ten leżał po wylewie i był częściowo sparaliżowany,  mówił: ,,Jeśli myślisz, że z tego wyjdę, to się grubo mylisz.
Nie opowiadaj mi dyrdymałów, żebym się nie martwił, bo wcale się nie martwię” po czym puszczał oczko i zaczynał chichotać.

Pogrzeb Janusza Osińskiego odbył się 7 września w Kaplicy na Cmentarzu przy alei Mireckiego w Sosnowcu. Był człowiekiem o niezwykłej pogodzie ducha oraz dystansie do otaczającego go świata. Postać, która niewątpliwie przysłużyła się kulturze Zagłębia Dąbrowskiego.             


Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.