W czerwcową niedzielę, 33 lata temu w pierwszej turze wyborów kontraktowych do Sejmu i Senatu niespodziewanie triumf objęła “Solidarność”. Mało kto wówczas spodziewał się takiego obrotu sprawy. W dniu kolejnej rocznicy wspominamy tamte wydarzenia. Jak właściwie do tego doszło?

Powojenna Polska pozostawała pod władzą Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, która wraz ze Stronnictwem Demokratycznym i Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym była całkowicie uzależniona od Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. PZPR zmagała się z niezadowoleniem obywateli wynikającym z pogarszającego się standardu życia. Domagano się podniesienia płac. Władza kontrolowała każdą sferę życia społeczeństwa.

Na krótko przed wyborami zaczęły się zamieszki, ceny szły do góry. Ludzie się buntowali. Chcieli wolności. Za granicę można było wyjeżdżać tylko za zgodą milicji, utrudniano praktyki religijne – wspomina 72 – letnia Katarzyna W.

14 sierpnia 1980 roku to początek robotniczych strajków w Stoczni Gdańskiej. Sprzeciwiano się polityce rządu opartej głównie na eliminowaniu przeciwników politycznych. Za cel nadrzędny obrano również utworzenie niezależnych od władzy i pracodawców związków zawodowych. Popieramy Gdańsk – pod takim hasłem stanął Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie. Wspierając stoczniowców organizowano strajki w kopalniach – przykładowo w jastrzębskiej kopalni Manifest Lipcowy (obecnie Zofiówka).

W połowie lat 80. w państwach bloku wschodniego, również w PRL, trwający kryzys gospodarczy znacznie się nasilił. W 1986 r. do życia powołano jawną Tymczasową Radę NSZZ “Solidarność”, od początku postrzegana była ona przez partię rządzącą jako organizacja nielegalna, ale Partia była już zbyt słaba, by powstrzymać opozycję.

1 lutego 1988 roku doszło do drastycznej podwyżki cen. Protestowały różne środowiska zawodowe, 15 sierpnia 1988 roku wybuchła największa fala strajków w śląskich kopalniach. Coraz mocniej domagano się wówczas legalizacji NSZZ “Solidarność” i z dnia na dzień związek zrzeszał nowych zwolenników.

“Za komuny”, zanim “Solidarność” wygrała wybory, nie było wolnych sobót i dwie niedziele dodatkowo trzeba było pracować w miesiącu. Sekretarz PZPR załatwił wszystko, żeby pokazać swoją władzę – wspomina 78 – letni Henryk G.

Medal okolicznościowy: XXX lecie NSZZ Solidarność Region Śląsko-Dąbrowski (1980-2010)

W obliczu buntu społeczeństwa i narastających podziałów wewnętrznych komuniści zmuszeni zostali do podjęcia rozmów z solidarnościową opozycją. Pierwsza z nich miała miejsce już 31 sierpnia, kolejne odbywały się regularnie. 18 grudnia powołany został Komitet Obywatelski przy przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Lechu Wałęsie.

Kilka miesięcy później zorganizowano Obrady Okrągłego Stołu. W ich wyniku podjęto decyzję o zmianie ordynacji wyborczej, przeprowadzeniu nowych wyborów parlamentarnych, powołaniu urzędu Prezydenta PRL i likwidacji Rady Państwa, a także utworzeniu Senatu PRL. Ustalono, że 65% mandatów w Sejmie przypadnie przedstawicielom PZPR, ZSL, SD oraz koncesjonowanym chrześcijańskim stronnictwom prorządowym, natomiast o pozostałe 35% będą się mogli ubiegać wyłącznie kandydaci bezpartyjni. Całkowicie wolne miały być natomiast wybory do Senatu.

13 kwietnia 1989 roku podjęto decyzję o zarządzeniu wyborów na dzień 4 czerwca. Tego samego dnia powołano również Państwową Komisję Wyborczą, która miała stać na straży tego, by wybory przeprowadzić zgodnie z zasadami powszechności, równości, bezpośredniości i tajności głosowania. Posłowie mieli być wybierani w okręgach wyborczych oraz z krajowej listy wyborczej. Okręg wyborczy z kolei miał obejmować województwo lub jego część, zależnie od liczby ludności wybierano w nim od dwóch do pięciu posłów. Wyborcy dokonywali odrębnego wyboru na każdy z dwóch, trzech, czterech lub pięciu mandatów przypadających w jego okręgu wyborczym. To Rada Państwa ustalać miała granice okręgów wyborczych, liczbę wybieranych w nich posłów czy przeznaczenia mandatów, jednak co najmniej jeden mandat przeznaczony miał być dla kandydatów bezpartyjnych. Kandydatów zgłaszać mogły naczelne i wojewódzkie władze organizacji koalicji oraz organizacje społeczne i zawodowe o zasięgu ogólnokrajowym, zebrawszy co najmniej 3 tys. podpisów wyborców.

Pod wodzą komunistycznej władzy wybory również regularnie się odbywały. Tak samo regularnie były jednak fałszowane na korzyść partii rządzącej. Głosowano, ale ostateczny wynik i tak był znany od początku.

4 czerwca 1989 roku nastąpił przełom. W wyniku tak zwanych “wyborów czerwcowych” wybranych zostało 460 posłów na Sejm PRL oraz 100 senatorów do nowo utworzonego Senatu PRL. Wbrew oczekiwaniom władz i samej opozycji, „Solidarność” zdobyła praktycznie wszystko, na co pozwalały ustalenia Okrągłego Stołu.

W kampanii wyborczej wykorzystywano również kartki pocztowe, naklejki. Źródło:
ecs.gda.pl

Żeby Polska była Polską, 2 + 2 musi być zawsze cztery, Nie ma wolności bez Solidarności – takie hasła pojawiały się na transparentach sprzymierzeńców “Solidarności”, głównie podczas organizowanych protestów. Dużą rolę odgrywały również plakaty wyborcze – tworzone były nielegalnie, bez wiedzy i zgody cenzury. Sam Lech Wałęsa – przewodniczący “Solidarności”, w swojej książce „Droga do wolności” wspomina dzień wyborów w następujący sposób – Traktowaliśmy 4 czerwca jako dzień plebiscytu mającego bezdyskusyjnie wykazać brak oparcia władzy w społeczeństwie. (…) Wiele osób starszej daty szło głosować po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej, (…) byliśmy świadomi, że na naszych oczach rozgrywa się egzamin dla kilku pokoleń i że od następnego ranka Polska będzie już innym krajem.

Zapytaliśmy mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego, o ich osobiste odczucia związane z działalnością “Solidarności”, jak i okresem lat 80. w Polsce.

Panował trend – żeby być za partią (PZPR). Kto był w partii załatwił wszystko – Z.P.

Kiedyś należałem do “Solidarności”, ale się wypisałem. Było to zaraz po tym, jak “Solidarność” zabrała nam blok, który dostała Huta Katowice. W przeznaczeniu miały tam powstać mieszkania dla górników – mówi 83 – letni Szczepan B., mieszkaniec Sosnowca.

Przeciwników partii (PZPR) ścigały Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej. Nie można było jawnie się sprzeciwiać. W ludziach narastało jednak niezadowolenie – efektem tego był właśnie m.in. 4 czerwca 1989 roku – M.S.

Pozostawiając nieco z boku subiektywne oceny każdego z nas na temat tych wydarzeń, podkreślić należy przede wszystkim to, że wspomniane “czerwcowe wybory” to jeden z ważniejszych momentów w historii powojennej Polski. Mocą uchwały Sejmu RP z 24 maja 2013 roku, 4 czerwca ustanowiono Dniem Wolności i Praw Obywatelskich.

/ Zdjęcie w nagłówku, źródło: ipn.gov.pl, fot. Andrzej Stawiarski

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.