Za ile jesteś w stanie sprzedać swoje dane osobowe w internecie? A może nieświadomie oddajesz je za darmo?

Zapraszamy na kolejny artykuł z serii “Jak nie dać się zł@pać w sieci?”. Cykl ten jest efektem inicjatywy #InternetSafety, o której pisaliśmy tutaj. Dziś będzie o tym, że w sieci nic nie jest za darmo.

Jak dowodzą badania, ponad 60% osób w wieku od 15 do 35 lat nie rozstaje się ze smartfonem w ciągu dnia1. Wstajemy rano, otwieramy oczy i pierwsze co robimy, to bierzemy telefon do ręki. Prawie 70% badanych wróci po swój telefon, jeśli zapomni go w domu, nawet kosztem spóźnienia do pracy czy do szkoły, zaś średnio odblokowujemy telefon 150 razy w ciągu dnia, czasem robimy to z nudów czy z przyzwyczajenia2.

Przez ten cały czas czujny smartfonowy mechanizm śledzi każdy nasz ruch, każde jedno kliknięcie. Na ile sekund zatrzymaliśmy wzrok na danej grafice czy kliknęliśmy w wyskakujące reklamy? Ile razy obejrzeliśmy filmik? Portale przypominają słupy reklamowe, nieustannie walczą o naszą uwagę i analizują zostawiony przez nas “cyfrowy ślad”, bo to przynosi dochód.

Korzystanie z serwisów społecznościowych wiąże się z akceptacją ich regulaminów m.in. polityki prywatności, wykorzystywania plików cookies. Czy komukolwiek kiedykolwiek zdarzyło się je chociaż otworzyć? Nie mówiąc już o przeczytaniu w całości treści w nich zawartych. Długi, zawiły tekst i mały druczek z pewnością do tego nie zachęcają. Śpieszymy się, chcemy przecież jak najszybciej wrócić do przeglądania Facebooka. To proste – klikamy trzy razy “akceptuj” i już jest to możliwe. Dodatkowo zaznaczamy “nie pytaj ponownie”, by to denerwujące okienko już nigdy więcej nie zawracało nam głowy.

Warto jednak (często już po fakcie) pamiętać o tym, że w obrocie prawnym funkcjonują precyzyjne wymogi dotyczące tego, w jaki sposób powinno wyglądać zapytanie o zgodę – przykładowo na przetwarzanie naszych danych osobowych. Zgodnie art. 7 ust. 2 Rozporządzenia RODO PE – zapytanie o zgodę musi zostać przedstawione w sposób pozwalający wyraźnie odróżnić je od pozostałych kwestii, w zrozumiałej i łatwo dostępnej formie, jasnym i prostym językiem. W przypadku gdy jest inaczej, złożone oświadczenie jest niewiążące.

Jedną z takich zgód zawartych w formularzu jest zgoda na tzw. “profilowanie” (dowolna forma zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych polegającego na wykorzystaniu danych osobowych do analizy lub przewidywania efektów pracy, sytuacji ekonomicznej, zdrowia, osobistych preferencji, zainteresowań, wiarygodności, zachowania, lokalizacji).To legalny proceder, obecnie powszechnie wykorzystywany w większości serwisach społecznościowych. Dostosowane do naszych preferencji reklamy mają służyć napędzaniu machiny konsumpcjonizmu. Mamy możliwość niewyrażenia zgody na to, by bezpośrednio uczestniczyć w tym działaniu – wystarczy przeczytać regulamin i odkliknąć jeden z jego warunków…

Podobnie sprawa wygląda, za każdym razem, gdy pobieramy jakąś darmową aplikację na swój telefon. Nigdy nie było i nie będzie nic za darmo – w szczególności w internecie. Przed instalacją dane narzędzie również prosi nas o akceptację regulaminu, gdzie m.in. znajduje się zgoda na monitorowanie naszych danych osobowych. Pobranie pliku będzie niosło za sobą konieczność przyjęcia tych warunków.

Dane zebrane dobrowolnie, legalnie i za naszą zgodą, udostępniane są reklamodawcom. By uzmysłowić sobie rangę tego działania, warto przytoczyć pewną historię. Gdy brytyjska dziennikarka poprosiła twórców Tindera (darmowej aplikacji randkowej) o przesłanie danych, które zebrano na jej temat, otrzymała 800 stron A4 treści 3. Mieściły się tam wszystkie jej rozmowy czy przesyłane pliki. Co więcej, pojawiały się tam także informacje dotyczące tego, w jakich miejscach i godzinach korzystała z aplikacji czy też jaki był zakres wiekowy osób, z którymi rozmawiała.

Na podobnej zasadzie funkcjonują także inne portale społecznościowe. Tinder posiada 2,2 mln użytkowników w Polsce, zaś Facebook – ponad 17 mln. Ciężko sobie nawet wyobrazić, jak duży zasób informacyjny udało już się zgromadzić za ich pośrednictwem i do czego może to zostać wykorzystane. Gdyby doszło do ataku hakerskiego, w ręce włamywaczy mogłyby trafić naprawdę bardzo osobiste informacje.

Eksperci biją na alarm – „Algorytmy kontrolują nas bardziej niż my je”. Trzeba o tym pamiętać! W życiu warto patrzeć na to co podpisujemy, a w internecie mieć kontrolę nad tym w co i gdzie klikamy, a tym samym – na co się godzimy.

  1. https://www.telepolis.pl/wiadomosci/prawo-finanse-statystyki/smartfon-jak-dlugo-uzywa-polak-spi-z-telefonem 
  2. https://innpoland.pl/164059,czas-spedzony-na-smartfonie-android-ios-ile-czasu-patrze-w-ekran 
  3. https://tech.wp.pl/jesli-cos-jest-za-darmo-ty-jestes-produktem-tworca-opery-bije-na-alarm,6180574290090113a 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.