Ostatnio pisaliśmy o tak zwanej kolei przyszłości, która mogłaby powstać na terenie zagłębia. Dziś chcielibyśmy się cofnąć w czasie do okresu międzywojennego, gdzie na polskich szynach dominowała lukstorpeda.
Czym jest Lukstorpeda? Dlaczego nie ma jej już na naszych torach? Czy była to duma polskiej myśli technicznej?

Lukstorpeda to nic innego jak super elegancki i bardzo szybki szynobus. Potrafił on osiągnąć prędkość nawet do ponad 115 km/h. Z uwagi na cenę, komfort i luksus był to środek komunikacji przeznaczony bardziej dla elit niżeli zwykłych obywateli. W wagonie znajdowały się miejsca wyłącznie pierwszej klasy, w których można było swobodnie rozmawiać czy pracować a pomocne były w tym wyciszone gumowymi okładzinami koła. Na samym początku jej działania robiła nie lada zamieszanie, często na stacjach wiwatowano na jej widok, była też tematem do rozmów i wstydem było choć raz się nią nie przejechać. Z uwagi na szybkość, jaką potrafiła osiągnąć i obecny w niej luksus otrzymała nazwę-lukstorpeda.

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kolej jest zaliczona do polskiej myśli technicznej. Niestety nie jest to do końca zgodne z prawdą. Pierwszy raz pojawiła się 1 sierpnia 1933 roku, ale była ona wypożyczona a później zakupiona od Austriackich inżynierów a dokładniej firmy Austro-Daimler-Punch. Podczas jazdy testowej z Krakowa do Zakopanego austriacka maszyna poradziła sobie świetnie, jednak znaleziono usterkę, którą poprawiono w polskich odpowiednikach. Produkcja wagonów odbywała się w Chrzanowie w 1936 roku. Firma Fablok, która otrzymała to zlecenie, wykonała 5 egzemplarzy nowego pojazdu, wzorując się na austriackiej kolei.

źródło: Drukarnia Krakowska

Swoją bazę lukstorpedy posiadały w Krakowie, skąd wyruszały do Zakopanego, Krynicy, Warszawy oraz Katowic. Główną jednak trasą był kurs z Katowic do Warszawy oraz z Krakowa do Zakopanego. Podczas swojego pierwszego kursu, nowa polska lukstorpeda pokonała tę trasę w 2 godziny i 18 minut co uznane jest za rekord tego odcinka.

Jak w ogóle wyglądała polska maszyna?

Wagon miał około 22,5 metrów długości, około 2,8 metrów szerokości, wysoki był na 2,6 metrów i ważył około 22 ton. Postawiono na mocniejszy silnik niż jak w przypadku austriackiego silnika benzynowego i zamontowano sześciocylindrowy silnik diesla. Z transportu mogło skorzystać 52 pasażerów, plus dwóch maszynistów, którzy mieli swoje kabiny w przeciwległych końcach wagonu. Maszyna prędkość maksymalną  osiągała w 3,5 minuty, a czas hamowania trwał do 17 sekund, gdzie droga hamowania wynosiła 250 metrów.

źródło: Historia Kolei w Polsce

Kolej cieszyła się ogromnym uznaniem aż do feralnego wypadku. Rano 26 marca 1937 roku, w Rudnikach za Częstochową na skutek błędu nastawniczego, pociąg towarowy znalazł się na drodze kolizyjnej. Próba hamowania nie wiele tu pomogła, lukstorpeda uderzyła w wagon, zabijając przy tym maszynistę i cztery inne osoby oraz raniąc 20 pasażerów. Uderzenie było na tyle sile, że cały przód kolei został zmiażdżony.

Transportem poruszały się osoby o wysokim statusie społecznym i ekonomicznym. Szybko ruszyła więc akcja ratunkowa, po której wysłano rannych do Częstochowskiego szpitala. Wypadek wywołał medialną lawinę, nie tylko ze względu na pierwszy taki wypadek nowej maszyny, ale także, że pośród poszkodowanych ucierpieli dwaj artyści Teatru Miejskiego w Sosnowcu: reżyser Tadeusz Krotke oraz aktor Ireneusz Erwan-Walczyk. Obaj panowie jechali na zjazd Związku Artystów Scen Polskich.
Teatr miał poważny problem jak poradzić sobie z zaplanowaną już sztuką, w której Krotke był reżyserem, a Walczyk grał główną rolę. Z powodu pobytu obu artystów w szpitalu spektakl nie mógł się odbyć. Dyrekcja teatru złożyła odpowiedni wniosek by uzyskać odszkodowanie od Polskich Kolei Państwowych za stracone przez teatr czas, pracę oraz pieniądze. Wniosek krążył od miejscowego sądu po sąd najwyższy w Warszawie.  Teatr nic nie osiągnął, gdyż orzeczono, że wypadek nie nastąpił z winy przewoźnika, a do katastrofy doszło z powodu sił wyższych.

Po wypadku popularność lukstorpedy spadła. Zaczęto zarzucać, że kolej nie jest bezpieczna, a niektórzy domagali się całkowitej jej likwidacji. Niedługo później nastała druga wojna światowa.

Co wtedy stało się z koleją?

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Już na samym początku wojny zniszczono trzy polskie lukstorpedy. Dwie pozostałe były wykorzystywane przez Niemców jako luksusowe pociągi. Pod koniec wojny w 1945 roku Niemcy zaczęli się wycofywać, zabrali wtedy ze sobą dwie ocalałe lukstorpedy i przez długi czas nikt nie wiedział co się z nimi dzieje. Kilka lat później zostały zwrócone do państwa Polskiego, jednak były one już w tak złym stanie, że w 1954 zdecydowano się o zezłomowaniu legendarnych polskich lukstorped.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.