Zagłębie Młodych Duchem

“Partycypacja społeczna? I pan w to wierzy?”

Żyją w różnych miastach Zagłębia, często od urodzenia. Pamiętają lepsze jak i gorsze okresy i od podszewki znają jego potrzeby. Chcą mieć wpływ na to jak wygląda obecnie. Często jednak nie wiedzą, gdzie zgłosić swoje propozycje zmian, a przede wszystkim jak zrobić to skutecznie.

O kim mowa? O seniorach z Dziennego Domu Pomocy Społecznej przy ulicy Szybikowej 8 w Sosnowcu, którzy postanowili wziąć sprawę w swoje ręce. Znalazła się również grupa osób, która chce im w tym pomóc.

– Dziś porozmawiamy o partycypacji społecznej

– próbował wprowadzić w temat Bartosz Rybczak – działacz społeczny, a przede wszystkim praktyk partycypacji. Próbował, ale nie zdążył nawet dokończyć zdania.

I pan w to wierzy?

– przerwała z uśmiechem na ustach jedna z uczestniczek. Trzeba przyznać, że sytuacja z perspektywy osoby trzeciej mogła się wydawać całkiem zabawna, jednak gdyby głębiej się nad tym zastanowić, to wcale tak śmiesznie nie jest. Doskonale pokazuje to również skalę problemu.

Wierzę! Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to takie proste. Przykładowo w przypadku petycji dużo zależy od tego, czego konkretnie dotyczyć będzie nasz wniosek, nasza sprawa. Nie bez znaczenia jest także nastawienie władz miasta. Jednak skłamałbym, gdybym powiedział, że tego się nie da zrobić

– odparł Bartosz Rybczak.

Bywa tak, że obywatele (nie tylko ci starsi) znają swoje prawa czy możliwości wpływania na władzę, jednak towarzyszy im przy tym brak wiary w sprawczość tych działań. Bo po co cokolwiek robić, skoro i tak nic to nie da? Niektórzy z uczestników w przeszłości wykazywali tego typu aktywność obywatelską. Składali petycje w różnych sprawach, jednak zniechęciły ich braki jakiegokolwiek rezultatu.

Było dużo podpisów żeby rondo w Sosnowcu nadal nosiło nazwę Edwarda Gierka. I tak nie wzięto tego pod uwagę

– odparł jeden z pensjonariuszy.

Faktycznie, w 2017 roku w mieście odbyły się konsultacje społeczne w tej sprawie, w których wzięło udział ponad 12 tys. sosnowiczan i ponad 96% z nich głosowało przeciw zmianie. Wojewoda Śląski działając na podstawie ustawy dekomunizacyjnej zmienił jednak nazwę ronda im. Edwarda Gierka na rondo Zagłębia Dąbrowskiego. Miasto odwołało się od tej decyzji, jednak Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie skargę oddalił.

To po co były te konsultacje?

– w głosie jednego z panów słychać już wyraźne oburzenie. Trudno się dziwić, sprawa o której mówił była dla niego po prostu ważna.

Na Zagórzu zanim powstał Kaufland rosły piękne brzozy. Na potrzeby budowy zniknęły wszystkie. Wówczas nikt nikogo się nie pytał o zdanie!

– wymieniali dalej uczestnicy.

Wspomniane już petycje, konsultacje społeczne, referendum czy budżet obywatelski z pewnością nie są instrumentami idealnymi, jednak nadal pozostają niezwykle istotne. Trzeba tylko postarać się, by zachęcić ludzi by znowu “chciało im się chcieć” brać w tym udział, by zobaczyli, że ich działania faktycznie mają sens, realnie oddziałują na rzeczywistość. Przykładowo w przypadku konsultacji społecznych problem często nie leży w samej ich istocie, co bardziej w sposobie zorganizowania. Dotychczas zgodnie z prawem o zamiarze ich zorganizowania wystarczy poinformować na stronie internetowej urzędu oraz wywiesić ogłoszenie w samym budynku. W ten sposób wielu mieszkańców nawet nie ma możliwości dowiedzenia się o tym fakcie, gdyż albo nie posiada dostępu do internetu lub nie ma do załatwienia w tym czasie żadnej sprawy w urzędzie. A raczej nikt nie odwiedza placówek urzędowych “bez okazji”, w ramach spaceru.

Podczas rozmowy z uczestnikami pojawiło się wiele tego typu problemów, które wymagają rozwiązania. Seniorzy postanowili zastanowić się także, co należałoby zmienić w samym Sosnowcu, co wymaga poprawy.

– Partycypacja społeczna ma służyć przede wszystkim rozwiązywaniu lokalnych problemów

– zachęcał Bartosz Rybczak.

I tak też mimo, że na początku wydawało się, że wszystko jest dobrze, to po dłuższym zastanowieniu się pojawiały się kolejne “małe – duże trudności”. Bariery architektoniczne, zbyt słabe oznakowania przejść dla pieszych to tylko niektóre z nich. Jak się okazuje dużą uwagę należy poświęcić także utrudnieniom towarzyszącym korzystaniu z transportu publicznego.

Dobrze byłoby przenieść przystanek autobusowy – Dębowa Góra Zakopiańska. Autobus, który jedzie z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca zatrzymuje się zbyt daleko od nas. Są ludzie, którzy nie mogą chodzić i należałoby go przenieść w miejsce, w którym był kiedyś

– zauważyła jedna z seniorek.

Ja sam poruszam się komunikacją miejską, dojeżdżam tutaj autobusem. Wychodząc na swoim przystanku zderzam się z tabliczką z rozkładem, która została zamontowana jakieś 40 cm od samego przystanku. Przy wysiadaniu często jest to dokładnie przed samymi drzwiami pojazdu. Można przecież postawić ją gdzieś z boku, albo powiesić rozkład na samym przystanku. W XXI wieku nadal nie dojrzeliśmy do tego, by dostrzec potrzeby osób niepełnosprawnych 

– zabrał głos kolejny uczestnik, który oprócz tego, że ma już swoje lata to jest również osobą niewidomą.

Jednak oprócz rzeczy, które należałoby zmienić seniorzy mieli za zadanie wskazać też te miejsca w swoim mieście, które dobrze spełniają ich potrzeby czy też warto się nimi pochwalić. Na pytanie, gdzie zabraliby Państwo osobę spoza Sosnowca uczestnicy odpowiadali różnie – na Górkę Środulską (sztucznie utworzony stok o powierzchni prawie 400 m n.p.m), na Stawiki (zbiornik wodny i kompleks rekreacyjny położony na obrzeżach Parku im. Jana Fusińskiego) czy sosnowiecki “Kazimierz” (wschodnia dzielnica miasta). 

Bo ogólnie, jak zgodnie stwierdzili wszyscy uczestnicy, Sosnowiec to dobre i piękne miejsce do życia. Wymaga jednak lekkiego liftingu.

Przy okazji kolejnego spotkania seniorzy wyruszą na spacer badawczy, by swoje potrzeby móc zidentyfikować “w terenie”. Wszystko to ma przysłużyć się do stworzenia mapy potrzeb, a następnie sformułowania na tej podstawie petycji do lokalnych władz. Co bardzo ważne, swoje uwagi przekażą również osobiście na specjalnie zorganizowanym spotkaniu.

Wniosek z tego wszystkiego chyba nasuwa się sam. Czasem wystarczy bardzo niewiele, by komuś po prostu po ludzku ułatwić życie. By ktoś bez zbędnego wysiłku mógł skorzystać z komunikacji miejskiej, czy zrobić zakupy bez ryzyka skręcenia kostki na nierównym chodniku. Niektórych rzeczy my młodzi nie jesteśmy w stanie jeszcze zrozumieć, jednak kluczowa jest wrażliwość na potrzeby naszych dziadków, wujków czy sąsiadów. I ważna jest rozmowa, a raczej umiejętność słuchania. Korzystajmy z ich doświadczenia życiowego, uśmiechu i pogody ducha póki mamy jeszcze taką okazję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button