Edukacyjny spacer szlakiem kolonii robotniczych Górnego Śląska i Zagłębia – tak w skrócie można by opisać inicjatywę Familoki. Właśnie trwa kolejna, trzecia już edycja tej niezwykłej terenowej lekcji historii.

W XIX i XX wieku na wspomnianych terenach powstało ponad 200 kolonii robotniczych. Kopalnie, huty i zakłady przemysłowe przyciągały do pracy rzesze robotników. To z kolei wiązało się ze zwiększonym popytem mieszkaniowym. Z okresem tym wiązać należy tworzenie typowych familoków właśnie, a więc wielorodzinnych budynków z czerwonej cegły. Mimo wielu podobieństw ich wygląd w znacznej mierze zależał od wizji patrona – inwestora samego obiektu, znajomości architektonicznych trendów, czy też najprościej mówiąc – zasobu portfela. Podstawowym celem, które familoki miały spełniać było ulokowanie wielodzietnych rodzin strudzonego pracą robotnika, hutnika czy górnika. Często więc budowano “po taniości”, przy wykorzystaniu darmowych projektów pruskich architektów, można powiedzieć nawet – hurtowo. Tego typu projekty nadal odnaleźć można w Katowicach (Szopienicach), Tychach (Czułowie) czy też Rudzie Śląskiej. 

Nieco inny zamysł, zgodny z europejskimi trendami, towarzyszył budownictwu familoków m.in. w Zabrzu (Biskupicach), czy katowickich Murckach. Kolonia w granicach dzisiejszego Zabrza była jedną z najstarszych powstałych na Górnym Śląsku, tworzyło ją ponad 60 budynków ustawionych w dziesięciu rzędach wzdłuż równoległych ulic. Była domem dla blisko trzech tysięcy mieszkańców, rodzin pracowników kombinatu górniczo – hutniczego Borsig. W drugim przypadku inwestycję sfinansował sam pszczyński książę – Hochberg. Można powiedzieć, że obiekty te były bardziej luksusową wersją familoków. 

Zgłębiając historię tego typu budownictwa, napotkać można również na pewien żartobliwy podział na trzy kategorie tj. familoki z chlewikami na placu, familoki w których mieszkają chachary i familoki, które mają wejście z czterech stron świata. Klasyfikacja ta stworzona została – oczywiście z przymrużeniem oka – niewątpliwie przez prawdziwego miłośnika tych obiektów.

W pierwszej edycji przedsięwzięcia udało się zwiedzić aż czternaście kolonii: Zandka, Nikiszowiec, Bobrek, Kaufhaus, Piaski, Ficinus, Carl Emanuel, Borsig, Emma, Giszowiec, Czerwionka Leszczyny, Leśne, Staszica i TAZ. Przykładowo zabrzańska “Zandka” to spolszczona wersja niemieckiej “Sandkolonie”, czyli “kolonii na piasku”. Mimo że miejsca te pozostają nieocenionym dorobkiem historycznym i kulturowym, to nadal zbyt mało osób miało okazję podziwiać je poza kartami książek czy szklanym ekranem. A szkoda, bo każda z nich skrywa wiele tajemnic, których możliwość odkrycia pojawia się dopiero podczas bliższego kontaktu.

Familoki 2.0 to z kolei podróż po kolejnych jedenastu osiedlach robotniczych m.in. w Gliwicach, Knurowie, Zabrzu, Rudzie Śląskiej, Katowicach i Sosnowcu. Przykładowo o życiu w jednym z mieszkań usytuowanych na robotniczym osiedlu w Gliwicach tak oto pisał sam Horst Bienek:

Było nas sześcioro rodzeństwa i rodzice lubili, kiedy dzieci bawiły się na dworze albo w mieszkaniu sąsiadów, aby w naszym ciasnym mieszkaniu mieć trochę spokoju. Wiele miejsca nie było: kuchnia mieszkalna, sypialnia, tak zwany pokój gościnny z dużym stołem, żyrandol, odziedziczony perski dywan

Dużą uwagę poświęcono także temu, w jaki sposób familoki przedstawiane są w literaturze czy filmie. Przykładowo świętochłowickie familoki służyły za lokacje filmowe w produkcjach takich jak “Zgorszenie publiczne” czy “Kret”, a katowicki Nikiszowiec miał swój nieoceniony udział w filmie Kazimierza Kutza  “Sól ziemi czarnej”. 

Trzecia edycja Familoków rozpoczęła się 22 maja spacerem po Nowym Bytomiu zwanym przez mieszkańców Fryną czy Fryncitą. To dzielnica Rudy Śląskiej, która w ciągu wieków z niewielkiej osady przekształciła się w ogromny ośrodek przemysłowy. Z kolei w niedzielę (12 czerwca) starsi i młodzi entuzjaści dawnych dziejów naszego regionu spotkali w dzielnicy Bytomia – Szombierkach. Tutaj swój pałac wybudował Karol Godula, zaś powstałe familoki stanowiły zaplecze mieszkaniowe dla górników z kopalni “Hohenzollern”. 

A skądże nasz Godula? Z Ballestrema sługi
W krótkim czasie się wykluł graf Ballestrem drugi.
Umiał czytać i pisać, szczędził i kupował,
Jednę miał tylko rękę, a światem kierował!
Gdzie w bytomskim powiecie jechał szereg długi
Wozów, koni, zgadł każdy: Godulowe cugi.
Wiedział, jak użyć ziemi, bydła, ludzi, świata;
Kto się nie bał Goduli, bał się jego bata;
Jego rozum i praca były te zagony,
Z których na podziw świata żął swe milijony.

Pisał w swym poemacie „Stary kościół miechowski” ks. Norbert Bonczyk będąc pod wrażeniem pałacu Karola Goduli, a także szombierskich familoków.

Wreszcie miejsce to stanowi także lokalizację ikony bytomskiego przemysłu – Elektrociepłowni Szombierki. W rolę przewodnika po tym obiekcie wcielił się Andrzej Janota – znany jako Bytomski Detektyw Historii.

W skład całego kompleksu EC Szombierki, oprócz zespołu produkcyjnego, wchodzą także dwa wolnostojące budynki – wartownia oraz dwurodzinny dom mieszkalny, zwany “zielonym domkiem”. Oprócz poznania jego dawnych dziejów pytano również o to, co czeka to miejsce w najbliższej przyszłości. W ramach prac modernizacyjnych, powoli kreują się śmiałe plany nadania obiektowi nowych funkcji: edukacyjnej, kulturalnej, hotelowej czy gastronomicznej. 

Po drodze poznano kilka innych przemysłowych punktów Bytomia, a wisienką na torcie okazał się 57- metrowy Szyb Krystyna wraz z historią strajków i zmian, jakie przez lata targały tym miejscem. Wydobycie przy jego użyciu rozpoczęło się już w 1873 roku, w 1928 wieżę zmodernizowano i nadano jej przybliżony kształt młota górniczego – pyrlika. W środku obiektu zastosowano pionierskie na Śląsku rozwiązanie – elektryczne maszyny wyciągowe o mocy 2700 i 2400 KM. W 2008 roku obiekt planowano przekształcić w hotel i restaurację z punktem widokowym. 

Kompleks EC Szombierki, autor: Igor Lankosz

Kamil Iwanicki prowadzący spotkania podkreśla: Poprzez „Familoki” chcieliśmy opowiedzieć nie tylko o fenomenie kolonii robotniczych, które powstawały na potęgę na przełomie XIX i XX wieku. Za zwykłymi familokami kryje się fascynująca historia regionu i jego mieszkańców. Podczas każdego spotkania staramy się opowiedzieć o ważnych kwestiach dziedzictwa Górnego Śląska. Tworząc projekt zależało nam, aby uświadomić mieszkańcom wartość dawnych kolonii robotniczych.

Czerwone budynki przyczyniły się do powstania wyjątkowej wspólnoty mieszkańców, których rytm życia wyznaczany był przez pracownicze zmiany na kopalni czy w hucie. Spacery edukacyjne organizowane w ramach Familoków stanowią doskonałą okazję by w miłej, międzypokoleniowej atmosferze odkryć barwne historie Górnego Śląska i Zagłębia. Warto dodać, że wstęp jest bezpłatny, bez ograniczeń wiekowych czy weryfikacji poziomu wiedzy historycznej.  

Już w najbliższą niedzielę wszyscy chętni uczestnicy przyjrzą się koloniom robotniczym w Rudzie Śląskiej. Po więcej informacji zapraszamy na stronę internetową – familoki. com oraz profil na Facebooku – @Familoki. 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.