U Gierkowej. Tak przez całe lata mówiono i nadal mówi się o klinice okulistycznej znajdującej się w Katowicach przy ulicy Ceglanej. Tymczasem jego założycielka i wieloletnia dyrektor nie jest w tym miejscu w żaden sposób upamiętniona.

Gierkowa. W latach 70. i 80. XX wieku to nazwisko było odmieniane przez wszystkie przypadki i kojarzone nie tylko z osobą I Sekretarza KC PZPR, ale również z jego synową Ariadną – wybitną okulistką.

Zaczęło się niepozornie. Dwudziestoparoletnia Ariadna Zankowicz stała na przystanku w centrum Katowic z garnkiem kaszy pełnym kaszy, którą miała zawieźć na działkę swoich rodziców i nakarmić psa. Nagle jej wzrok napotkał młodzieńca, którego pamiętała z liceum. Mężczyzną tym był Adam Gierek – syn ówczesnego I Sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach. Ariadna studiowała medycynę, Adam kończył politechnikę w Gliwicach. Między młodymi dość szybko narodziło się uczucie i okazało się, że spotkanie odmieniło życie Ariadny.

Koleżanki mi mówiły, że złapałam Pana Boga za nogi, że dostanę talon na malucha, wymarzoną pracę, a może i mieszkanie – wspomina w książce „Czerwona Księżniczka” Ariadna Gierek.

A ja w ogóle nie miałam pojęcia, o co im chodzi! Gierek? Pierwszy sekretarz? Ja o nim nic nie wiedziałam, nie interesowałam się polityką. Po prostu kochałam Adama.

Po ślubie młodzi małżonkowie zamieszkali w nowym domu w Brynowie, a kariera Ariadny nabrała tempa. Zrobiłą doktorat, odbyła staż u prof. Światosława Fiodorowa w Moskwie, gdzie nauczyła się, jak operować zaćmę. W katowickiej Klinice Okulistycznej Śląskiej Akademii Medycznej, której szefowała w latach 1974-2007 wprowadziła nowatorskie metody tak diagnostyki, jak i leczenia. Od tego momentu stała się sławna w całej Polsce i poza jej granicami.

Rodzina Gierków. Siedzą Stanisława i Edward. Stoją od lewej: Stanisława (córka Ariadny i Adama), Ariadna, Adam, jego brat Jerzy i Tatiana – siostra Ariadny – żona Jerzego. Przed nią stoi ich syn Aleksander.

Byłam w Paryżu w hotelu. Patrzę, a tam w windzie na przyciskach opis alfabetem Braille’a! To w hotelu coś takiego jest, a u mnie w klinice okulistycznej nie ma??? Po powrocie od razu kazałam zamówić takie guziki do windy – opowiadała Ariadna Gierek.

Poza tym wprowadziłam zasadę, że u nas w klinice się nie czeka. Pacjent jest umówiony, danego dnia przyjeżdża, na miejscu ma komplet badań i tego samego dnia wyniki. I tego samego dnia razem podejmujemy decyzję co to przyszłego leczenia. A jeśli wyjątkowo nie da się zrobić wszystkich badań jednego dnia, to może za 40 zł przenocować w przyszpitalnym hotelu. A jak jest gdzie indziej? Dzisiaj jedno badanie, a za dwa tygodnie następne!

To był ewenement, który wstrząsnął Polską. Ariadna Gierek szybko stała się ikoną polskiej medycyny, co przysporzyło jej tak przyjaciół, jak i wrogów. Z całego kraju napływali pacjenci, którzy w Katowicach szukali szansy na odzyskanie wzroku.

No, było ich wielu – wspomina prof. Gierkowa – ale ja ich przecież nie pytałam, dlaczego przyjeżdżali właśnie do mnie. Widocznie tak uznali za słuszne. Zaćmę leczyłam jako pierwsza i długo jako jedyna w Polsce.

Do legendy przeszła rozmowa Ariadny Gierek z jednym ze śląskich dziennikarzy, który zapytał ją, gdzie najlepiej leczyć oczy:
– Wszędzie, gdzie jest wykwalifikowana kadra i dobry sprzęt.
– A gdzie jest wykwalifikowana kadra i dobry sprzęt?
– U mnie.

Pacjenci, nawet ci, którym nie udało się pomóc, zachowali prof. Gierek- Łapińską (w drugiej połowie lat 80. po rozwodzie z Adamem Gierkiem wyszła za mąż za Tadeusza Łapińskiego) we wdzięcznej pamięci. Zmagając się z chorobą alkoholową przeszła na emeryturę w roku 2008. Zmarła dwanaście lat później. Pogrzeb odbył się 31 grudnia 2020 roku w sosnowieckiej cerkwi prawosławnej. W szpitalu, który od podstaw stworzyła, nie ma o jej osobie najmniejszej nawet wzmianki.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.