Bez kategoriiWiadomości

Szokujące słowa byłego europosła

Wydawać by się mogło, że w obliczu katastrof górniczych w kopalniach Pniówek i Zofiówka nie może być mowy o drwinach. Znany z ciętego języka dr hab. Marek Migalski najwyraźniej uważa inaczej.

Przypomnijmy: 20 kwietnia na kopalni Pniówek w Pawłowicach koło Jastrzębia-Zdroju nastąpił wybuch metanu. Od początku było wiadomo, że akcja ratunkowa będzie trudna. Od początku też pod bramą kopalni gromadziły się setki osób, które chciały okazać swoje wsparcie: modlitwą, dobrym słowem lub po prostu obecnością. To pchnęło Marka Migalskiego – obecnie wykładowcę Uniwersytetu Śląskiego – do wpisu, który wywołał burzę w mediach społecznościowych.

„Wierzcie sobie nadal w te bajki (chodzi o modlitwy za wstawiennictwem św. Barbary – przyp. redakcji). Na zdrowie”.

Na reakcje nie trzeba było długo czekać.

„Nie ma pan za grosz przyzwoitości”
„W języku ludzi kulturalnych brak wystarczająco obelżywych słów, aby pana opisać. Polecam to powiedzieć w twarz tej grupie zawodowej, gwarantuję, że byłyby ostatnie słowa”.
„A co pana obchodzi kto w co wierzy? Wydarzyła się tragedia, a pan wbija ludziom szpile. Pan to zwykła kanalia jest”
„Ja rozumiem, że można być niewierzącym, ale szydzić z modlitwy w taki sposób???”

Przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego nie chcieli skomentować wpisu Marka Migalskiego na tweeterze. Indagowani przez nas górnicy zwykle odpowiadali, że był europoseł powinien unikać przykopalnianych barów, bo „komuś mogą puścić nerwy”.

Mój mąż na szczęście odniósł tylko lekkie obrażenia – mówi pani Kasia (imię zmienione na jej prośbę), żona jednego z górników. Ale nie wyobrażam sobie, co czują bliscy zmarłych czy zaginionych czytając takie słowa – dodaje ze łzami w oczach.

Przypomnieć należy, że dr hab. Marek Migalski lubi szokować i być w centrum zainteresowania. Kilkanaście lat temu zasłynął wchodząc w otwarty konflikt z byłym dyrektorem Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Janem Iwankiem (którego był jednocześnie podwładnym) zarzucając Iwankowi współpracę z komunistyczną służbą bezpieczeństwa. Zarzuty te potwierdziły się.

Z kolei dwa lata temu ogłosił, że woli być na kwarantannie poza Polską.

„Moja reakcja na zamknięcie Polski jest natychmiastowa. Wylatuję nim odbiorą nam paszporty. Wolę odbywać kwarantannę na Kanarach lub Seszelach, niż w Nędzy czy w Katowicach”

Do wpisu dołączył zdjęcie, jednak już po kilku dniach okazało się, że Marek Migalski szybko wrócił na teren Rzeczypospolitej Polskiej.

A co wy sądzicie o wypowiedzi wykładowcy UŚ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button